Dom Ciekawych Spotkań w Lublinie to  miejsce pełne inspiracji: na  spotkania, warsztaty i niesztampowe noclegi. Profesjonalnie i z uśmiechem: 660 768 067.

Blog

Samoświadomość a poziomy logiczne – rzecz pozornie trudna

W DOMU CIEKAWYCH SPOTKAŃ  przybywa interesujących warsztatów z rozwoju osobistego, dlatego też po raz kolejny prezentujemy artykuł poświęcony treningowi indywidualnemu.  

Poziomy logiczne dotyczą między innymi procesów poznawczych. Tymi właśnie chcę się tu zająć mając na myśli rozwijanie samoświadomości. Dokonywanie operacji poznawczych w sobie i na sobie prowadzi do tworzenia się wewnętrznej równowagi i siły. Ustanowienie się procesów na określonej płaszczyźnie definiuje strukturę jednych poziomów logicznych i jednocześnie przejście na inne. Z jednej strony proces ten postrzegać można jako swobodny przepływ zdarzeń, z drugiej zaś jako strukturę, zbiór punktów stałości wyznaczających wzór tworzenia się i działania poziomów logicznych w procesach poznawczych.

W zachodzącym ustawicznie poznawaniu introspektywnym tworzone są punkty stałości jako miejsca zatrzymania i przerwy, które tworzą wzorce (formy) auto-referencyjnych fiksacji w procesie samopoznania.

Odpowiedzi na pytania – „Co chcę osiągnąć w swoim życiu? Jakie kryteria są dla mnie ważne? Jaka jest dla mnie najlepsza droga do osiągnięcia sukcesu?” – dają obraz wartości, motywacji, które są ważne dla każdego człowieka, a w rezultacie ważne do spełnienia po to, aby wewnętrzne i zewnętrzne cele osoby zostały osiągnięte.

Wyróżnia się następujący zestaw poziomów logicznych, które warunkują głęboką samoświadomość:

DUCHOWOŚĆ – duchowy wymiar, który kształtuje nasze życie, świadczy o naszej egzystencji. „Dlaczego jestem tutaj?”
TOŻSAMOŚĆ – to zrozumienie samego siebie. „Jaką jestem osobą? Jakie mam wartości?”
PRZEKONANIA – to kryteria, które determinują nasze poglądy o świecie, innych ludziach, o sobie samym. „Co jest ważne dla mnie?”
MOŻLIWOŚCI – to umiejętności, strategie postępowania, zdolności używane przez nas w życiu. „Jak to robię?”
ZACHOWANIE – to działania przez nas podejmowane niezależnie od naszych możliwości. „Co robię?”
ŚRODOWISKO – to otoczenie i ludzie, których spotykamy. „Gdzie i kiedy jestem?”

Zobrazowanie swoich potrzeb daje możliwość refleksji, uświadomienia sobie i zrozumienia siebie, jaką jestem osobą.

Diagnoza ta jest punktem wyjścia do zrozumienia własnego powołania i osobistej misji. Służy identyfikacji poziomu wiedzy, umiejętności. Bada postawy, predyspozycje, źródła motywacji i satysfakcji zawodowej. Pozwala uświadomić sobie swoje mocne i słabe strony, a także sprecyzować własne oczekiwania i potrzeby. Dzięki tym procesom wzrasta odpowiedzialność za sposób i jakość życia i wykonywanej pracy.

Jeśli chcemy zmienić zachowanie własne lub kogoś nam bliskiego – określmy możliwości, które wprost budują człowieka i jego środowisko. Zmiana na poziomie wyższym zawsze wywołuje zmianę na poziomie niższym.

Świadomość tych procesów umożliwia prowadzenie gry – strategii wobec otoczenia i wobec samego siebie. Strategie te mogą dotyczyć projektowania i przeprowadzania zmian, zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym,  rozwiązywania problemów, kreacji i zachowań twórczych. Warto tez zdać sobie sprawę z tego, że rozpatrywanie problemu czy zdarzenia – należy przeprowadzić na wszystkich poziomach logicznych, nie tylko na kilku, lub nawet na jednym.

Tak postępując możemy być pewni, że budujemy świadomość siebie, dzięki temu działamy jako w pełni autonomiczny podmiot. Człowiek.


Autor artykułu:

Anna Marta Wilczkowska

Spotkania z innymi… Spotkania ze sobą…

… i nagle budzi się obok obcego mężczyzny, w obcym domu. Nie wie kim jest, nie potrafi zrozumieć, co tu robi. Słyszy absurdalne zarzuty, nie wie, czy ma się roześmiać, oburzyć, czy bronić swojego stanowiska. Nie ma siły odgrywać dłużej tych samych ról.

Czuje, że musi zburzyć dotychczasowe życie, że cierpienie spowodowane rezygnacją z siebie, z własnego szczęścia, rozwoju, wyzwoliło w niej niebywałą odwagę, aby porzucić utarte, bezpieczne ścieżki i wyruszyć na poszukiwanie prawdy.

Taka jest bohaterka Pożegnania z Afryką, sztuki Shirley Valentine (granej od chyba 10 lat przez Krystynę Jandę) czy wspomnień Jedz, módl się i kochaj. Historie kobiet, które po latach błądzenia po obcych lądach nagle wkroczyły na ścieżkę serca. Psychologia procesu przejęła nazwę „ścieżka serca” od kultur pierwotnych. To głęboka metafora życia w zgodzie ze sobą, z własnymi marzeniami. Zaskakujące jest to, że kiedy zaczynamy podążać tą ścieżką, świat zaczyna nas wspierać w naszym sięganiu po marzenia, spotykamy odpowiednie osoby w odpowiednim miejscu, jakby od dawna wszechświat czekał na naszą decyzję, że wreszcie postanowimy być szczęśliwi. Oczywiście, na tej drodze pojawiają się także wyzwania, które sprawdzają naszą odwagę, wierność sobie i naszym marzeniom.

Ale czy wyobrażacie sobie bajkę, w której główny bohater zapomina o swoim najgłębszym pragnieniu, powołaniu i zamiast ratować królestwo od złego smoka, zdobyć szklaną górę czy odnaleźć (choćby w piekle) złote włosy diabła, żeby poślubić piękną królewnę, nie wyrusza w drogę, bo nie wierzy, że mu się uda. I pozostaje na przypiecku i objada się słodyczami albo popija gorzałkę w pobliskiej gospodzie, żeby choć na chwilę poczuć namiastkę wyzwania, którego nie podjął? Kto by chciał czytać takie bajki? Z pewnością nie dzieci.

Kiedyś przyszła do mnie na terapię kobieta, która bardzo martwiła się swoim uzależnieniem od słodyczy. Była tuż przed czterdziestką, odebrała dość solidne wykształcenie, ale bardzo często zmieniała miejsca pracy, gdyż nigdzie nie czuła się na swoim miejscu. Już podczas pierwszego spotkania okazało się, że słodycze próbują blado imitować radość, którą kojarzyła ze swoim wielkim marzeniem – w młodości chciała zostać artystką, kochała śpiewać. Uważała jednak, że nie ma odpowiednio mocnego głosu, więc stłumiła w sobie to pragnienie, uznając je za śmieszne i nierealne. Oczywiście, słodycze sprawiały, że przez krótką chwilę czuła namiastkę radości, ale potem było coraz gorzej, łakocie ofiarowywały jej coraz mniej przyjemności, każąc płacić coraz wyższą cenę (tak, niestety, jest z każdym nałogiem), w dodatku zbędne kilogramy, których wciąż przybywało, podkopywały jej i tak już nadwątlone poczucie wartości i wiary w siebie. Zapytałam Krystynę o jej ulubioną bajkę z dzieciństwa – okazało się, że był nią Kopciuszek. Dzieci nieprzypadkowo chcą słuchać wciąż od nowa jednej i tej samej bajki. Najczęściej podpowiada ona, jak poradzić sobie z głównym wyzwaniem, które stawia przed nami życie, wskazuje kierunek działań, które należy podjąć, aby jak bohater, spełnić życiową misję i odnaleźć swój upragniony skarb. Dzieci czują to intuicyjnie, dlatego ich nieświadomość, jak zaczarowana, chłonie wszystkie najdrobniejsze szczegóły opowieści.

Krystyna odnalazła bardzo wiele momentów w swoim życiu, w których czuła się Kopciuszkiem. Ze względu na to, że często zmieniała pracę, wciąż robiła rzeczy poniżej swojego wykształcenia i możliwości. W dodatku, czy akceptowała to, czy nie, była artystką, a więc najważniejsze było dla niej natchnienie, przeżycie, cała jej natura buntowała się przeciwko ślęczeniu przy papierkach, cyferkach. W rodzinie była dzieckiem, które starało się nie sprawiać nawet najmniejszych kłopotów, dlatego poświęcano jej mniej uwagi, troszcząc się bardziej o młodsze rodzeństwo, które, według rodziców, potrzebowało więcej rodzicielskich starań, ale ona czuła się po prostu niekochana. Nauczyła się przedkładać potrzeby innych ponad swoje, w ten sposób próbując pośrednio zaspokoić swoje pragnienie bycia zauważoną i docenioną i podreperować obniżone poczucie wartości. Od lat tkwiła w martwym związku, przy którym trzymało ją już tylko przyzwyczajenie i strach przed samotnością. Starała się być jak najbardziej przydatną, zadowalając się zadowalaniem innych, całkowicie ignorując swoje pragnienia i intuicje. Były to bardzo różne niewierności, ale wszystkie miały jeden mianownik: „To, co czuję, nie jest ważne”. Przemiana ich w mianownik pod tytułem: „To, co czuję, jest najważniejsze” zajęło nam trochę czasu, ale z każdą wizytą Krystyna zyskiwała jakiś mały kawałeczek siebie i obie czułyśmy, że w miejsce Kopciuszka pojawia się prawdziwa księżniczka. Kiedy zaczęła poważnie traktować swoje marzenia, spotkała nauczyciela śpiewu, który dał jej wsparcie i potrzebne narzędzia, a kiedy zaczęła poważnie traktować swoje życie, zrozumiała, że do każdej relacji „potrzeba dwojga”, przestała więc zabiegać o kontakty z matką, która nie była nimi zainteresowana, a której pozwalała dotąd na niewybredną i raniącą krytykę. Nagle jej głos zaczął przebijać się przez meandry przeszłości i wibrować, z nieznaną dotąd mocą. Jej przyjaciółka w tajemnicy przed nią dała ogłoszenie „solistka poszukuje zespołu”. W ten sposób poznała Adama, utalentowanego kompozytora, z którym zamierza nagrać płytę.

Psychologia zorientowana na proces opisuje uzależnienie jako rodzaj zatrzymania się w przydworcowym barze i zjedzenia na przykład hamburgera, kiedy tak naprawdę tęsknimy za domem. Wprawdzie ten dom jest bardzo często (jak w przypadku Krystyny) w sferze marzeń, pragnień, dość mglistej i niewyraźnej wizji, którą łatwo wyśmiać, zlekceważyć, a nawet sobie jej nie uświadomić. Ale kiedy go odnajdziemy, barowe jedzenie przestaje nas interesować. Tak więc Krystyna nie musi już opychać się słodyczami, lubi czasem zjeść tiramisu czy napić się gorącej czekolady w miłym towarzystwie, ale wróciła do swojej figury sprzed lat, no i wypiękniała, bo kiedy podążamy ścieżką serca, stajemy się piękni. Ale przede wszystkim zrozumiała, gdzie jest jej miejsce. Czasem ktoś znosi cierpliwie raniące słowa, absurdalne wyrzuty, próbując je tłumaczyć na tysiące sposobów, a wystarczy (jak w bajce o Kopciuszku) wyprowadzić się do pałacu i od razu do wszystkich dociera, z kim mają, a raczej mieli do czynienia…

Autor tekstu:

Hanka Bondarenko

Z rzemieślnika w pasjonata – rzecz o szkoleniach z zakresu kreatywności

W związku  z tym, iż w DOMU CIEKAWYCH SPOTKAŃ rozpoczynamy organizację warsztatów z rozwoju indywidualnego, zapraszamy do zapoznania się z artykułem poświęconym KREATYWNOŚCI.

Problem:

W jaki sposób mogą przydać się pracownikom szkolenia z zakresu kreatywności, opierające się na niekonwencjonalnych metodach, jeśli w żaden sposób nie nawiązują do ich życia zawodowego? Przykładowo, rozpatrzmy warsztat twórczego myślenia i działania, na którym kompletni amatorzy kreują teatr improwizacji, a laicy w sferze muzyki tworzą utwory muzyczne. Jaki to może mieć wpływ na uruchomienie  ich twórczego potencjału np. w branży finansowej?

Odpowiedź eksperta:

Zanim możliwa będzie odpowiedź na powyższe pytanie, warto najpierw postawić inne: czy na danym stanowisku potrzebna jest kreatywność? Przyjrzyjmy się wnikliwie temu, co robimy na co dzień: jakie problemy napotykamy? co tak naprawdę mamy do zrobienia? Czy aby poprawnie wykonywać swój zawód wystarczy, gdy będziemy wykorzystywać wcześniej zdefiniowane procedury? Być może dane stanowisko pracy jest tak dobrze określone i zdefiniowane, że wymyślanie czegoś nowego mija się z celem, wystarczy powielać schematy, które sprawdzały się wcześniej. Jeśli tak jest, to sprawa rozwiązana. W takiej sytuacji rzeczywiście lepiej będzie, jeśli skoncentrujemy się na poznaniu procedur, a następnie ich egzekwowaniu – to z pewnością przyniesie bardziej wymierne efekty niż inwestowanie w naukę niekonwencjonalnych metod twórczego działania.

Czy jednak wystarczy poprawnie wykonywać swój zawód? Powiedzmy, czy wnosi coś nowego do biznesu prawnik, który dba jedynie o zgodność z literą prawa? Czy HR managera, studiującego wnikliwie Kodeks Pracy, możemy uznać za lidera zmian w firmie?

Intuicja podpowiada nam, że warto ten temat rozważyć odrobinę głębiej. Nietrudno przecież dostrzec różnicę pomiędzy tymi, którzy poprawnie wykonują swój zawód, a artystami, liderami czy wręcz mistrzami. Pielęgniarka, która dba o podawanie leków o odpowiednich porach i sumiennie wykonuje swoje obowiązki zawodowe, oraz pielęgniarka, z którą aż chce się przebywać i przy której ma się wrażenie, że kuracja przebiega jakby szybciej, przyjemniej – to, przynajmniej w opinii pacjentów i ich najbliższych, dwie różne sanitariuszki. O co chodzi?

Każdy zawód można wykonywać zgodnie z określoną procedurą albo traktować go wręcz jako formę sztuki, jako pasję. Odnosi się to zarówno do zawodu nauczyciela, jak i sekretarki, managera czy sprzedawcy. Zdarza się, że po prostu nie mamy komuś nic do zarzucenia, ponieważ poprawnie wykonuje swoją pracę, ale bywa i tak, że dana osoba po prostu jest świetna w tym, czym się zajmuje, a my mamy ochotę być jej stałym klientem, podwładnym czy współpracownikiem.

Skąd bierze się różnica? O niektórych mówi się, że niejako są pochłonięci swoim zawodem bez reszty. Wydaje się, że wykonują go wszystkimi zmysłami. I tu można znaleźć odpowiedź na pytanie o niekonwencjonalne metody. Nieco upraszczając, człowiek posiada pięć zmysłów: wzroku, słuchu, czuciowo-ruchowy, smaku, węchu. To dzięki nim doświadczamy świata, poznajemy go, zmysły pomagają nam również przetwarzać docierające do nas informacje. Dla przykładu, jeśli mamy w pamięci jakąś sytuację, wydarzenie czy odbytą rozmowę, to możemy widzieć ich reprezentację wizualną, pamiętać dźwięki, odczuwać kinestetycznie emocje, a nawet przypominać sobie smak i zapach, który wtedy się unosił. Niektóre systemy reprezentacji lepiej, a inne gorzej nadają się do wykonywania różnych operacji umysłowych. To właśnie w tej wiedzy tkwi istota pracy ludzi, których z jakichś powodów uważamy za geniuszy czy mistrzów. Okazuje się, że do tworzenia swoich dzieł osoby wybitne nauczyły się jednocześnie wykorzystywać kilka systemów reprezentacji. Dla przykładu, powszechnie uważamy, że w muzyce zmysł słuchu powinien być dominujący, a sekwencyjne odtwarzanie dźwięków w umyśle powinno być najważniejsze. Tymczasem okazuje się, że ten sposób nie sprzyja zapamiętywaniu bardzo złożonych utworów. Natomiast gdy czytamy, wielu z nas powtarza sobie w głowie przeczytany przed chwilą tekst – używamy w ten sposób słuchowego systemu przetwarzania informacji. Taka metoda czyni szybkie czytanie raczej niemożliwym, nie da się przecież w sekundę powtórzyć słownie całej kartki! A przecież szybkie czytanie polega właśnie na tym.

Aby uzyskać ponadprzeciętne zdolności, należy włączyć kilka systemów reprezentacji. Jeśli do wykonania danej czynności wyjdziemy poza ograniczenia podstawowego systemu reprezentacji, staniemy się dużo bardziej skuteczni. Aby szybko czytać, należy zmienić zmysł z audytywnego na wizualny. Za pomocą wzroku możliwe jest bowiem jednoczesne przyswojenie dużo większej liczby szczegółów, niż jesteśmy w stanie powtórzyć w dialogu wewnętrznym. Podobnie ma się rzecz z pisaniem skomplikowanych utworów muzycznych – w tej sytuacji również pożądane jest wyjście poza system audytywny. Trzeba użyć systemu wizualnego, aby widzieć jednocześnie całość, aby zobaczyć cały utwór. A to jest możliwe jedynie dzięki dobremu samopoczuciu kinestetycznemu.

Opisywane tu zjawisko wykorzystywania kilku systemów reprezentacji jednocześnie do tej samej czynności, bywa nazywane synestezją. Im bardziej elastyczni jesteśmy w kwestii możliwości przełączania pomiędzy poszczególnymi systemami i używania ich w tym samym czasie, tym bardziej efektywna staje się nasza praca. Przestajemy być po prostu dobrymi rzemieślnikami, od teraz możemy mierzyć się z mistrzami.

Szkolenia z zakresu kreatywności mają zwykle na celu zwrócenie uwagi uczestników na inne zmysły, niewykorzystywane dotąd przy wykonywaniu danej czynności. W biznesie oczywiste jest wykorzystywanie umysłu racjonalnego, czyli połączenia dialogu wewnętrznego z reprezentacją wzrokową. Jednak dopiero rozwijanie zdolności kinestetycznych, świadomości emocji, obrazów, dźwięków – pozwala wykorzystać cały nasz umysł. Im więcej zmysłów zaangażujemy rozwiązując dany problem, tym efektywniej i tym szybciej sobie z nim poradzimy.

Gdy zabieramy się za rozwiązywanie problemu, zwykle podchodzimy do tego w sposób analityczny, np. rozmawiamy z różnymi osobami, szukamy przyczyn – innymi słowy, używamy do tego zmysłu słuchu. W ten sposób pomijamy jednak pewne istotne detale, zwyczajnie ich nie zauważając. Zmiana podejścia – użycie większej liczby reprezentacji – otwiera przed nami możliwości lepszego dostrzeżenia pewnych aspektów problemu. Nawet jeśli ktoś nam czegoś nie powie, to z pewnością sami to zauważymy, obserwując zachowanie grupy. Okazją do przyjrzenia się dynamice grupy będą z pewnością wspólne warsztaty np. teatralne, zorganizowane w ramach treningu kreatywności. Nietrudno wtedy zauważyć, kto z kim chętnie współpracuje, kto nieustannie krytykuje albo też kto się na kogo obraził. Jeśli zobaczymy problem, dużo łatwiej będzie nam znaleźć rozwiązanie. Ważne jest tylko, żeby myśleć wszystkimi zmysłami, wykorzystując sto procent możliwości naszego umysłu.

Mówiąc o efektywności tego typu szkoleń, warto spojrzeć na jeszcze jeden istotny aspekt. Mianowicie, każda kreatywność, a zwłaszcza biznesowa, powinna być ukierunkowana. Co to oznacza w praktyce? Jeśli chcemy odnaleźć kreatywne rozwiązanie problemu, powinniśmy zacząć od dobrego zdefiniowania problematyki. Mylą się ci, co myślą, że kreatywność jest jedynie wymyślaniem rzeczy niepotrzebnych, że można ją zmierzyć co najwyżej ilością wymyślonych zastosowań doniczki czy cegły. Ćwiczenia, które na tym polegają, są oczywiście użyteczne, ale jako rozgrzewka. W pewnym momencie należy postawić jasny problem lub cel i się z nim zmierzyć. W znalezionych rozwiązaniach można dopiero szukać miernika efektywności tego typu szkolenia i samej kreatywności. Niezależnie, jakich metod użyjemy, by ją rozwijać – czy będzie to brain-storming, sesja muzykowania na bębnach czy chodzenie po rozpalonych węglach – najpierw musimy wiedzieć, czego dokładnie oczekujemy po tych niecodziennych zajęciach. Jakie cele mamy do zrealizowania, jaki problem chcemy rozwiązać? Zanim rozpoczniemy proces kreatywny, na samym początku postawmy te pytania. Wiedząc, czego chcemy, do czego dążymy, będziemy mogli ocenić, czy i na ile nam się to udało. A to z kolei da nam już bezpośrednią odpowiedź na pytanie, czy możemy mówić o skuteczności nietypowych form szkolenia.

W praktyce, należy po prostu na samym początku określić, jakie problemy są do rozwiązania w organizacji czy też w danej grupie pracowników, a także, jakich efektów się spodziewamy, zamawiając tego typu szkolenia. Następnie poprośmy osoby przygotowujące szkolenie o określenie, jakie umiejętności będą rozwijane na zajęciach i jak to się ma do postawionych przez nas wcześniej celów.

Wspomniana wcześniej sesja muzykowania przeprowadzona dla pracowników branży finansowej rozwija zmysł słuchu, a więc harmonię, rytm, koordynację ruchową oraz, co najważniejsze, umiejętność synchronizacji dźwięków, co bezpośrednio przekłada się na pracę zespołową. Pracownicy uczą się współpracy, synchronizacji w czasie, dbania o efekt końcowy – całość utworu, rozwijają umiejętność dopasowania do pozostałych uczestników-muzyków. I tak, jeżeli celem pracy grupy finansistów jest lepsza współpraca członków zespołu (w znaczeniu: kolejności podejmowanych przez nich zadań, podziału obowiązków i przepływu informacji), wówczas takie szkolenie niewątpliwie ma sens. Wspólne tworzenie muzyki okaże się ćwiczeniem, które, wbrew pozorom, uruchamia wszystkie zmysły. W rezultacie, oczekiwana zmiana w zespole dokona się na głębszym poziomie i przyniesie lepsze efekty niż proste zapamiętanie procedur.

Autor artykułu:

Grzegorz Kurzydłowski

Praktyk zarządzania, sprzedaży, komunikacji i rozwoju osobistego

SPOTKANIA NA ULICACH LUBLINA

LIPIEC 2020

Karnawał Sztukmistrzów to imponujące wydarzenie celebrujące kulturę i sztukę uliczną. W drugiej połowie lipca do Lublina co roku przyjeżdżają przedstawiciele artyzmu cyrkowego z kilkudziesięciu krajów świata. Demonstrują swoje umiejętności z pasją i charakterem fascynując dorosłych i dzieci. 

Przechadzając się ulicami Lublina można zostać zaskoczonym przez kuglarzy, utalentowanych ekwilibrystów, iluzjonistów, linoskoczków czy magików ognia. W namiotach cyrkowych warto zapoznać się z wyrafinowaną sztukę cyrkową, raz rozśmieszającą, a kiedy indziej wprawiającą w oniemienie.  Zadzierając głowy w górę   będziemy podziwiać ludzi chodzących po taśmie.

Karnawał Sztukmistrzów w Lublinie to czas radości i zabawy. To możliwość podziwiania zdolności innych, fascynacji ekwilibrystycznymi talentami oraz poczucia więzi z ludźmi prezentującymi żywiołową sztukę. To także miejsce na oddanie się chwilom beztroski.

W roku 2020 Festiwal Sztukmistrzów odbędzie się od 23 do 26 lipca.

Zapraszamy sztukmistrzów do DOMU CIEKAWYCH SPOTKAŃ na noclegi.

SIERPIEŃ 2020

Jarmark Jagielloński odbędzie się w tym roku w dniach 21-23 sierpnia.

Sierpień w Lublinie jest pod znakiem największego festiwalu sztuki i kultury ludowej w Polsce. Przewodnim elementem tegorocznego programu   będzie zielarstwo.

Lublin w tych dniach przemienia się w enklawę piastującą tradycję i kulturę wielu regionów Europy. Powietrze przesiąknie zapachami i smakami. Przechodnie będą mogli podziwiać ludową sztukę, oddać się muzycznym rytmom, wziąć udział w edukacyjnych zabawach i kulinarnych warsztatach, skorzystać z pokazów kinowych i spotkań z ciekawymi ludźmi.

Jarmark Jagielloński to skupisko rzemieślników i twórców ludowych z Europy Środkowo-Wschodniej. Warto partycypować w spotkaniach z pasjonatami rodzimej i regionalnej tradycji, zajrzeć do interesujących    galerii sztuki lud oddać się turystyce zakupowej. Będą też spektakle demonstrujące oryginalność wyrobów. Ponadto aura tych spotkań będzie umilona muzyką i śpiewem.   Koncerty kapel odbędą się na dużej scenie, ale również pojawią się małe melodyjne prezentacje, jak i zabawy taneczne. 

Rodziny z dziećmi powinny skorzystać z Jarmarkowego Podwórka, to jest miejsca zaprojektowanego dla gier i różnorodnych zabawek ludowych. Uzupełnieniem będą muzyczne warsztaty prowadzone przez pedagogów tradycji.

Jarmark Jagielloński w Lublinie to czas podziwiania tradycji. To okazja do rozmów z ludźmi pochodzącymi z różnych kultur i tradycji, poczucia wspólnoty z innymi uczestnikami programu, refleksji nad historią i ludową kulturą, a także czas na indywidulne przemyślenia na temat sztuki i tradycji. Zapraszamy wystawców na noclegi do DOMU CIEKAWYCH SPOTKAŃ.

Mądrość lasu

Drzewa – jak się mówi od dawna – odbierają i przekazują ogrom treści. Nie muszą zdobywać wiedzy, one mają mądrość, coś znacznie cenniejszego. Dzięki niej edukują, uzdrawiają  i ojcują człowiekowi, również wtedy, kiedy jako społeczeństwo nie szanujemy ich charakteru i poetyki.

Można zaprzyjaźniać się z drzewami, słuchać ich mowy i otwierać na uzdrawiającą moc. Jak powiadają,  coraz więcej ludzi zaczyna rozmawiać z drzewami, przytula się do nich, podziwia ich dostojność.

Wybierz się na spacer do pobliskiego boru, posłuchaj delikatnego szeptu  liści…  A może  ich gwałtowny szelest pod wpływem silnego wiatru przemawia do Ciebie wyraźniej…?  Tak czy inaczej, czyż taka aura nie jest inspirująca do życiowych przemyśleń? Co Ci  w duszy gra, gdy dotykasz pnia po świeżo wyciętej sośnie? Co mówi ułamana bezmyślnie gałąź? Czy towarzyszy Ci radość, kiedy nadchodzi moment rozkwitu i obdarowywania plonem? Może lubisz chwile oczekiwania na deszcz wśród leśnych konarów? A może kochasz smugi światła przedzierające się przez gąszcz koron? Jak się czujesz, kiedy drzewo staje się Twoim schronem przed niespodziewaną „pompą”? Czy doceniasz cień podarowany przez las w upalny dzień?

Natura jest wspaniałym  mentorem dla człowieka. Jest w niej bezceremonialność i prostota.  Natura jest nauczycielem pokory: rośliny się nie stroją, nie zrzędzą, nie wywołują konfliktów,  nie mają oczekiwań, tym bardziej wymagań… Ponoć drzewa wzajemnie o siebie się troszczą i przeczuwają nadchodzące nikczemne wycinki… Mówią, że wtedy stają się trochę niespokojne… Nie mniej jednak ostatecznie godzą się z tym, co jest i jakie jest, i  niczego nie zmieniają. Zezwalają na to, czego chce od nich społeczność.

Akceptują w pełni  niepozorowane prawa wzajemnych sił.  Świeżość powstaje ze starej, gnijącej materii. Aprobują fakt, że są fragmentem większej całości, przystają na swoją często drobniusią rolę. Uznają z godnością  swoją egzystencję taką, jaka jest…

W DOMU CIEKAWYCH SPOTKAŃ można odpocząć we wnętrzu o nazwie KRAINA LASU.  Okna tego pokoju wychodzą za milusi ogródek. Na małym kawałku ziemi jest całkiem sporo zieleni: małych u dużych krzewów, rozmaitych iglaków, wijących się dziko bluszczy. Można też spoglądać na piękną wierzbę, która oczyszcza ziemię, wodę i powietrze. W pokoju na ścianie jest leśny strumyk i mnóstwo fantazyjnych liści. Zajrzysz do nas?

Smak winogron

Jedno  z naszych wnętrz nazywa się Krainą Winogron.

Jadłeś kiedyś winogrona? Jak smakują?

Ziarnisty miąższ pod śliską skórką. Sok – winny i słodki. Tak właśnie smakują winogrona  – moje winogrona. Tak smakują moja winogrona mnie. A Twoje? Zjedz kilka i porównaj ich smak do Twoich wyobrażeń o nich. I jak? Zjedz kolejną porcję. Czy smak był taki sam? Czy wszystkie winogrona smakują identycznie? Inaczej zielone, inaczej fioletowe?

Czy każdemu tak samo będzie się podobał ten sam pokój?

Istotną sprawą jest uświadomienie sobie, że rzeczy codzienne, proste i oczywiste mają swoje indywidualne odcienie.  Jasnym jest wielość gatunków winogron, ale na ich smak wpływ ma przymrozek kwietniowy, pochmurne lato, susza, gleba, na której rosną…

O smaku winogron decyduje także indywidualność naszych odczuć. W sześcioosobowej grupie  winogrona mają jasny spójny opis kształtu, zapachu i smaku, dopóki  ten sam owoc nie trafi do ust uczestników spotkania. Odtąd ma tak zadziwiająco rozbieżne opisy, że trudno wprost uwierzyć, że to ten sam owoc…

Ważne jest w tym wszystkim zdać sobie sprawę, czym jest pojęcie winogron, a czym  jej doświadczenie, czym jest wyobrażenie, czym jest rzeczywiste zetkniecie się.

Oczywiście każde grono winogron smakuje inaczej. Tobie i mnie. I jemu… Dlaczego?

A reszta?

Wzrok, słuch, dotyk….

Miłość, gniew, radość, złość?

Sól jest słona.

Cukier – słodki.

Herbata z cukrem?

Określ proporcje cukru do herbaty. Dla Ciebie za słodka – dla mnie w sam raz. A dla niego?

Za mocna?

Za słaba?

On czuje tak jak ja.

Czy ja czuję tak jak on? Skąd wiem, jak on czuje? Skąd wiem, co on czuje?

Jak on myśli?

Jak ja myślę?

Którędy  idą moje myśli, gdy patrzę na wnętrze Kraina Winogron, w którym aktualnie przebywam lub mam wkrótce przebywać na spotkaniu?

Dokąd prowadzi ta ścieżka?

Zapraszamy na doświadczenie Krainy Winogron w realu.

DOM CIEKAWYCH SPOTKAŃ promuje i wdraża standardy ECO

DOM CIEKAWYCH SPOTKAŃ promuje i wdraża standardy ECO. Co to oznacza w praktyce?

Jesteśmy zwolennikiem nowatorskiego podejścia do hotelarstwa i myślenia przyszłościowego, odpowiedzialności społecznej oraz postawy przyjaznej środowisku. Stawiamy na nowoczesność, podnoszenie kompetencji i wysoką jakość adekwatnie do oferowanych cen. Dbamy o środowisko.

Nasz obiekt jest wkomponowany w ład architektoniczny dzielnicy i posiada harmonijne ukształtowaną przestrzeń pod względem środowiskowym, funkcjonalnym i kompozycyjno-estetycznym. W budynku jest przegroda zewnętrzna z izolacją termiczną z wełny mineralnej. W 90 % posiadamy stolarkę okienną i drzwiową oraz szczelne otwory okienne i drzwiowe.

Instalację grzewczą stanowi nowej generacji kocioł gazowy, a odbiornik ciepła jest wyposażony w urządzenia regulujące dopływ ciepła w zależności od potrzeb: grzejniki – w zawory z głowicami termostatycznymi. Ciepła woda użytkowa jest przygotowywana centralnie poprzez kocioł gazowy.

Stosujemy energooszczędne oświetlenie (żarówki LED).

Prowadzimy regularne pomiary w zakresie zużycia wody oraz energii elektrycznej celem monitoringu.

Teren zielony dookoła budynku jest udekorowany rodzimymi gatunkami i odmianami roślin. Na tarasach, balkonach oraz w ogrodzie latem jest dużo kwiatów i krzewów w donicach.

Mamy stojaki dla rowerów.

Przestrzegamy segregacji odpadów i edukujemy Klientów w zakresie samodzielnej segregacji śmieci do odpowiednich worków.

Używamy reklamy zgodnej z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, bez dużych i „krzykliwych” banerów.

Podczas jakiejkolwiek renowacji na zewnątrz lub wewnątrz budynku stosujemy technologię przyjazną środowisku (farby i lakiery niskoemisyjne).

Na wyposażeniu DOMU CIEKAWYCH SPOTKAŃ są w głównej mierze materiały naturalne. W kuchniach i aneksach kuchennych znajdują się zestawy zrobione ze szkła. Nie używamy naczyń jednorazowego użytku.

Dajemy naszym Gościom do dyspozycji RTV i AGD o obniżonym zużyciu energii.

Dbamy o zmniejszenie zużycia papieru, używamy produktów z makulatury.

Stosujemy dozowniki do mydeł i szamponów do wielokrotnego uzupełniania. Nie stosujemy małych pojedynczych buteleczek.

Przy dłuższych pobytach jak kilkudniowa firmowa integracja zachęcamy do wymiany ręcznika / pościeli na żądanie.

Stale się doskonalimy w zakresie ochrony środowiska i zasad ekologicznej turystyki, a także standardów przyjętych w naszym obiekcie.

Pozostajemy otwarci na uwagi i opinie wszystkich naszych klientów, czy to Gości weselnych czy też uczestników spotkań kawalerskich bądź panieńskich. Zależy nam na usłyszeniu wszelkich wypowiedzi w kwestiach oceny podjętych działań proekologicznych oraz zaproponowanie rozwiązań lub przedstawienie potrzeb.

Kolorowe remedium na bolączki.

Koloroterapia zwana też chromoterapią to najtańsza i jedna z najbezpieczniejszych  alternatywnych metod uzdrawiania, podczas której pacjent skupia wzrok na odpowiedniej barwie. Leczenie kolorami znane jest już od czasów starożytnych.  W czasach współczesnych odkrył ją na nowo pod koniec XIX w. Duńczyk Edwin Babbitt, który uznał, iż kolory uaktywniają różne części autonomicznego układu nerwowego odpowiedzialnego za metabolizm i wydzielanie hormonów. Dishah Pestanji Ghadiali, hinduski fizyk i wynalazca funkcjonujący w USA jako pierwszy leczył pacjentów, naświetlając ich światłem słonecznym przepuszczanym przez różnorodne kolorowe filtry.

Rozmaite barwy spełniają odmienne funkcje: uspokajają, relaksują, odpychają lub wabią, pobudzają, wyzwalają energię, nastrajają optymistycznie bądź pesymistycznie.  Chromoterapia odnosi najlepsze efekty w połączeniu z leczeniem konwencjonalnym, gdyż jej samoistne oddziaływanie jest  subtelne.

Organizm sam sugeruje zmianę kolorystyki, tylko potrzebujemy być wystarczająco wyciszeni, by usłyszeć jego głos.  Któż jednak nie doświadczył potrzeby przebywania na łonie natury wśród zieleni właśnie wtedy gdy jesteśmy zestresowani?

Jak tłumaczyć tę metodę? Otóż każdy kolor wyzwala odmienną częstotliwość drgań, analogicznie do komórek  ludzkiego ciała. Gdy człowiek jest zdrowy, ta częstotliwość jest niezmienna, natomiast kiedy choruje, częstotliwość jest zakłócona  i wtedy odpowiednie kolory mogą pomóc powrócić do właściwej kondycji.

Formy koloroterapii:

– naświetlanie  światłem, przefiltrowanym przez odpowiedni kolor

– spożywanie  posiłków  o różnym zabarwieniu

– noszenie barwnych  kamieni szlachetnych

– zakładanie  ubrań  w potrzebnym naszemu organizmowi kolorze

– przebywanie we wnętrzach, które zostały właściwie zaprojektowane (chodzi o dobór kolorów ścian, tapet, zasłon, mebli i dekoracji).

Kolory mają wiele znaczeń:

  • Biały zabezpiecza, wnosi pokój, studzi emocje, polepsza kondycję psychiczną, radzi sobie z negatywną energią. Wspomaga system immunologiczny. Wspiera leczenie chorób skóry, w tym trądziku i wyprysków. Największym źródłem bieli jest słońce, dlatego kąpiele słoneczne dodają skrzydeł i wspierają (używane w rozsądnych dawkach). Zbyt duża porcja bieli działa na organizm wstrząsowo, nadmiar koloru białego sprawia wrażenie chłodu i izolacji. Jeśli człowiek ma  potrzebę otaczania się bielą, to sygnał, że jest gotów do zmian w swoim życiu.
  • Brązowy daje stabilizację i poczucie ochrony, jednak z drugiej strony wskazuje na tendencję do zatajania uczuć i może oznaczać zamknięty umysł. Nadmiar brązu generuje smutek. Predylekcja do brązów może odzwierciedlać  niskie poczucie własnej wartości.
  • Brzoskwiniowy wspiera funkcje witalne organizmu, podnosi poziom energii. Usprawnia trawienie, dlatego może dobrze służyć w odchudzaniu.
  • Czarny chodzi w parze z tajemnicą i nieznanym. Kojarzy się z ciszą.  Ubieramy się w czerń, gdy chcemy odizolować się od świata. Jest pomocny w leczeniu nieskomplikowanych   nerwic, jednak należy go unikać, gdy jesteśmy w posępnym nastroju.
  • Czerwony wspiera dynamiczność, temperament seksualny,  aspiracje oraz silną wolę. Winduje ciśnienie. Zmniejsza  depresję. Działa leczniczo na  różne infekcje, zmniejsza  bóle pleców i krzyża, pomaga przy chorobach krwi, gośćcu, jak również przy paraliżu. Nie jest polecamy w chorobach serca i krążenia, a przedawkowanie czerwienią wpływa na ataki  agresji.
  • Fioletowy uchodzi za  kolor metafizyczny doskonale wspierający proces medytacji. Tonizuje system nerwowy, równoważy pracę hormonów, osłabia objawy bezsenności. Znajduje zastosowanie w leczeniu blizn, cellulitu, uzależnień i różnych bólach głowy.
  • Granatowy pomaga w koncentracji i leczeniu chronicznych  stanów wyczerpania, chorobach tarczycy i gardła. Należy go unikać   w przypadku problemów z płucami.
  • Indygo działa pozytywnie na drogi oddechowe, migreny, zatrucia oraz stany zapalne uszu, nosa i gardła.  Wspomaga też uzdrawianie  oczu. Naświetlania tą barwą są stosowane  w leczeniu problemów psychicznych.
  • Niebieski studzi emocje, pomaga się wyciszyć, relaksuję, przeciwdziała bezsenności, dopinguje do podejmowania inicjatyw. Wspomaga  przemianę materii, pracę serca i układu krążenia, walczy z anginą, tonizuje bóle uszu i choroby pęcherza. Jest dobrą kuracją przy bólach stawów, kontuzjach i zwichnięciach.  Działa jak balsam na oparzenia słoneczne. Nadmiar niebieskiego działa minorowo.
  • Pomarańczowy to tytan wyzwalający energię, redukuje poczucie krzywdy, lecz zwiększa zazdrość. Normalizuje pracę serca, działa uspokajająco przy atakach astmy, epilepsji, pomaga przy  reumatyzmie. Wspiera dobre trawienie i odchudzanie.
  • Różowy pobudza dobry nastrój i apetyt, wycisza emocje. Jest stosowany przy  chorobach serca i krążenia, koi w astmie.
  • Srebrny inicjuje równowagę, prow2adzi do  harmonii, usprawnia myślenie. 
  • Szary uspokaja, pozwala się odseparować. Jest symbolem autonomii i cierpliwości, ale pokazuje też na dystans i brak decyzyjności oraz zaangażowania. Osoby preferujące  szarość posiadają dużo autokrytyki. Kolor ten służy leczeniu opuchlizn i obrzęków.  Szarość w nadmiarze zwiastuje alienację i smutek.  
  • Turkusowy oznacza orzeźwienie, pomimo że pobudza do refleksji. Wpływa kojąco na umysł. Uwrażliwia i wspiera fantazję i spontaniczność.
  • Zielony ciemny utula, wspiera, dodaje ducha, niweluje konflikty, pobudza empatię. Sprzyja poczuciu komfortu. Jest leczniczy przy  nadciśnieniu, chorobach serca i oczu.
  • Zielony jasny uspokaja, wprowadza harmonię, niweluje dysonanse,  redukuje gorączkę, wspiera leczenie infekcji wirusowych i bakteryjnych.
  • Zielony oliwkowy lub o lekko brunatnym odcieniu wywołuje pesymizm.
  • Złoty pobudza umysł, podnosi energię. Leczy depresję.
  • Żółty to kolor radości poprawiający pamięć. Uruchamia sprawiedliwe opinie. Jest antidotum na wyczerpanie, stres, grypę, łagodzi objawy menopauzy. Przychodzi z pomocą mięśniom, wpiera przemianę materii,  działa pozytywnie na problemy skórne i rozstępy. Należy redukować przebywanie w tych odcieniach przy  problemach z wątrobą.

Jeśli chcesz sprawdzić jak kolory wpływają na Ciebie, zapraszamy do DOMU CIEKAWYCH SPOTKAŃ. Tu każde wnętrze pulsuje innymi barwami.

Jak zorganizować urodziny- niespodziankę?

Masz fantazję? Chcesz sprawić komuś bliskiemu przyjemność? Zobaczyć uśmiech na twarzy kogoś, na kim Ci zależy? I samemu dobrze się bawić przy tej okazji? Czemużby nie zaskoczyć  bliskiej nam osoby zorganizowaniem przyjęcia urodzinowego jako  niespodzianki? Któż nie lubi w końcu otrzymywać takich  prezentów w ważny dzień…?  To spotkanie nie musi być sztampowe. Poniżej kilka podpowiedzi, na które warto zwrócić uwagę organizując tego typu przyjęcie.

Sekret do ostatniej chwili

Aspekt zaskoczenia jest zasadniczy, dlatego przygotowania mają być otoczone aurą enigmy. Największy plotkarz czy klekotka powinni być odsunięci z akcji. Mają się dowiedzieć o przedsięwzięciu na ostatni moment. Niestety niezbyt to eleganckie, ale jednocześnie niezbędne dla efektu miłego zdumienia…

Lokum na imprezę

Odpowiednio dobrane miejsce ma ogromny wpływ na nastrój gości i powodzenie imprezy. Jeśli ma to być rzeczywiście niespodzianka, unikaj punktów znanych solenizantowi. Można wynająć stoliki w pubie, całą knajpkę, mieszkanie przystosowane do tego typu spotkań lub cały dom – wszystko zależy od budżetu i rangi uroczystości. Jeśli zaś impreza – niespodzianka ma się odbyć w domu, to wszelkie zabiegi należy tak zaprojektować, by na ich ślad nie trafił solenizant. To rzeczywiście wymaga pomysłowości i wysiłku, ale jest też w tym sporo frajdy. Super, gdy masz do dyspozycji jakiś magazyn (piwnicę czy duże auto), by ukryć różne gadżety na przyjęcie.

Scenariusz

Optymalnie, gdy uda się tak zaaranżować scenariusz wydarzenia, że niczego nieprzewidująca osoba, przekraczając próg wybranego lokum –  zostaje w sympatyczny sposób oszołomiona. Na powitanie można wynająć zespół muzyczny.  Pomieszczenia nie dekorujemy niczym przy wejściu, za to dajemy upust naszej kreatywności tuż za drzwiami. Wysmakowana oprawa estetyczna imprezy okolicznościowej podkreśli  właściwie atmosferę. Ma oczywiście nawiązywać do wydarzenia, które świętujecie! Błyszczące świecidełka też mile widziane! Ciekawe menu pomoże zaintrygować gości i solenizanta. Można zamówić interesujący  catering lub przygotować samodzielnie – znów decyduje tu budżet. Potem można pomyśleć o atrakcyjnych grach i zabawach poza muzyką, tańcami i rozmowami… Mogą również pojawić się  sztuczne ognie.

Czas imprezy

Jeżeli przygotowujesz imprezę urodzinową, to fajnie ją odbyć  tego samego dnia, którego wypadają urodziny. Przyjęcie – niespodzianka po terminie jest o wiele mniej atrakcyjne niż to przed czasem, dlatego jeśli dzień, który w ten sposób chcesz uczcić wypada w środku tygodnia, i nikomu ta data nie odpowiada (z reguły tak bywa), to lepiej zorganizować przyjęcie w weekend przed niż w weekend po istotnej dacie.

Jak ściągnąć solenizanta w konkretne miejsce?

Kluczowym punktem imprezy – niespodzianki jest sposób skłonienia jubilata do przybycia do właściwego lokum i o adekwatnej porze. Co wybrać: intrygę, prośbę o drobną pomoc czy o prostu zaproszenie na pogawędkę we dwoje? Lepiej zadziałać neutralnie zamiast wymyślać poważny problem…. Informacja o awarii niekoniecznie dobrze wpłynie na nastrój solenizanta. Pretekst ma zakamuflowany i efektywny.

Jak nie popaść w niełaskę?

Biorąc się za przyjęcie – niespodziankę koniecznie uszanuj  charakter osoby, której chcesz sprawić przyjemność. Nie zapraszaj ludzi, których ona nie lubi. Nie organizuj  imprezy w miejscach, które nie są w jej stylu.  To solenizant przed wszystkim ma się czuć się dobrze w atmosferze, którą kreujesz.  To ma być radość a nie stres!  Dobrej zabawy!

A my przy tej okazji zapraszamy na organizację imprezy w DOMU CIEKAWYCH SPOTKAŃ! Niejedni już tu wyśmienicie się bawili…:)

Propozycje na organizację wieczoru kawalerskiego

Wieczór kawalerski to coraz bardziej popularna forma zabawy dla Pana Młodego, która potrafi rozładować stres związany z przygotowaniami do ślubu. W dzisiejszym wpisie przedstawiamy kilka pomysłów, które sprawdzą się idealnie podczas wieczoru kawalerskiego. Dlaczegóż by nie spędzić go w DOMU CIEKAWYCH SPOTKAŃ?

Domowe kasyno

Ciekawym i sprawdzonym pomysłem na spędzenie męskiego wieczoru jest zabawa w kasyno w kameralnym gronie. Naprawdę nie potrzeba do tego wielu rzeczy, wystarczy dobra atmosfera, drinki, cygara. No i oczywiście kilka akcesoriów, najlepiej zestaw domowego kasyna z najpopularniejszymi grami (poker, ruletka, black jack, kości), którego ceny wahają się od 20 zł. do 200 zł.

Gry i zabawy

Integracji z pewnością dopełnią gry i zabawy. Najpopularniejsze to:

– Flip cup – 2 drużyny, 2 rzędy kubków z piwem (kubków tyle ile jest uczestników). Chodzi o  jak najszybsze wypicie zawartości plastikowych kubków przez którąś z drużyn, a każdy uczestnik musi po opróżnieniu swojego kubka postawić go na stole i pstryknąć go palcami, tak aby wylądował do góry dnem. Wtedy może zacząć następna osoba.

– Ciekawe zadania – jedna osoba sporządza na karteczkach polecenia, reszta losuje i wykonuje. Najlepiej jeśli zadania będą ze sobą powiązane.

– Test na dobrego męża – świadek zbiera wcześniej liczne  informacje od Panny Młodej na temat jej zainteresowań, lęków,  itp., a potem zadaje pytania Panu Młodemu w formie quizu (informacje te mogą okazać się bardzo przydatne po ślubie 😉 ).

Degustacja

Nic tak nie wprowadza w dobry nastrój jak próbowanie nowych rzeczy. Może to być na przykład cygaro, na które nigdy sobie nie pozwoliliście bądź degustacja whisky. Ponadto, w  miejscu jak DOM CIEKAWYCH SPOTKAŃ, można urządzić grilla z mięsnymi przysmakami, który będzie świetnym uzupełnieniem degustacji.

Wieczór gier wideo

Gry wideo w towarzystwie kolegów to najbardziej sprawdzony pomysł na męski wieczór. Urządzając przy tym konkurs, gdzie za wygraną są przewidziane nagrody, a za przegraną kary dobra zabawa gwarantowana! Alternatywą do gier wideo mogą być gry planszowe.

Wypad na…

Wspólny wypad najlepiej dopasować do zainteresowań i upodobań Pana Młodego. Może to być np. strzelnica (przykładowe strzelnice w Lublinie: http://www.snajper.lublin.pl/, http://www.shooter.com.pl/), paintball (paintball w Lublinie: http://www.sniper-paintball.pl/ , https://lasercity.pl/), ścianka wspinaczkowa (ścianki wspinaczkowe w Lublinie: http://www.skypark.net.pl/, http://bafard.pl/).